Podobne a jednak każda inna. Domki dla ptaków Stefana Szkorupy zachwycają nas od kilku lat. Nigdy nie przepuścimy okazji, aby wpaść na herbatę i pogadać.
71-letni Stefan Szkorupa – budowniczy ptasich domostw z Iłownicy nigdy nie miał nic wspólnego ze sztuką, ani w szkole, ani w pracy. Imał się różnych zajęć. Pracował jako agent ubezpieczeniowy. Prowadził punkt ksero w niedalekim Skoczkowie. Budki zaczął tworzyć około 20 lat temu. Do ich stworzenia używa plastikowych butelek i gazobetonu. Nigdy nie robi planów czy szkiców.
„Dzieje się to przypadkiem, na ulicach przedmieść i wiejskich dróg, kiedy odkrywamy krajobrazy zawieszone między płotem a fasadą chałupy, obejmujący schody, ogród, ogrodzenie, który w swej zminiaturyzowanej formie odwołują się do wyobrażonych przestrzeni.” – Bernard Lassus
Przybierają różne formy i kolory. Czasem są mocno geometryczne prostopadłościany, sześciany, owale o cechach ludzkich lub fantastycznych. Kolory ziemiste lub pastelowe. Tematy zwykle są te same: diabły i anioły, anioły z rogami oraz diabły ze skrzydłami lub piersiami, diabło-anioło-kobiety, księża,biskupi a także biesy, maszkarony i gargulce. Otwory dla ptaków robi najczęściej w piersiach figur. Czasem jako „usta”. Są wszędzie, w koronach drzew, na słupach energetycznych, pod powałem dachu i na ścianach stodoły, warsztatu i chałupy.
Stefan Szkorupa o swojej twórczości:
Z zewnątrz są wszystkie podobne… i anioł, i diabeł. Skąd się to wie? W nas też jest i anioł, i diabeł. Niektórzy chcą aniołki tylko. Inni znowu diabły. No to muszę jakoś to wymyśleć.
W początku tylko była taka budka i nic nie było, żadnych ozdóbek, niczego. Tylko żeby to można było powiesić na drzewie. A później dopiero się pojawił pomysł, żeby kształtować.
Robiłem też takich księżuszków. Tam były powieszone koło kościoła, ale księża napuścili ludzi i pościągali i przynieśli tu na róg mojego domu. Nie spodobało się, No i potem diabły, no bo co kościół bez diabła? To co to za kościół? Musi być diabeł. Muszą mieć kim straszyć ludzi.
W budkach mieszkają przede wszystkim wróble i sikorki. Jak zrobię większe otwory, to znowu, od razu się wcisną szpaki.
Sikorek to mam dużo. A z wróbli jestem bardzo zadowolony. Bo wróble karmią młode mszycami. A mszyce to szkodniki róż i wiele innych roślin. I nie trzeba w ogóle opylać przeciwko mszycom. Wystarczą te wróble, co tu są.


Tekst powstał w ramach realizacji projektu „Art Brut Po Polsku – analiza pozakulturowych praktyk twórczych polskich twórców samorodnych w kontekście doświadczeń europejskich”, który został objęty wsparciem bezzwrotnym w formie stypendium z planu rozwojowego w ramach Inwestycji A2.5.1: Program wspierania działalności podmiotów sektora kultury i przemysłów kreatywnych, czyli tzw. KPO dla kultury.