Niech żyje Anarchia!

„Jean-Luc Johannet. Anarchitekt” to jedna z premier festiwalu BRUdoc w 2026 roku. Opowiada historię człowieka, który był jednocześnie skromnym erudytą, łagodnym marzycielem i fantastą, zawsze chętnym do dzielenia się swoimi poglądami na życie, społeczeństwo, politykę i świat, ale także swoimi onirycznymi poszukiwaniami.

Po tegorocznej edycji festiwalu BRUdoc została we mnie chęć podzielenia się wrażeniami filmowymi. Zacznę od filmu Danilo Proiettiego, którego bohater znalazł się na naszym festiwalowym plakacie. Wybierając ten film do drugiej edycji, nie sądziłem, że zostawi we mnie tak głęboki ślad. Na początku wybił mnie z przyzwyczajeń i kategorycznych (prze)sądów, ale też dał dużo frajdy.

Architektura-rzeźba

„Jean-Luc Johannet. Anarchitekt” to opowieść o artyście, który choć studiował architekturę, to zaraz po uzyskaniu dyplomu ją porzucił, a następnie przepracował na nowo po odkryciu dzieł Gaudíego i Listonosza Chevala. Zwrócił się ku „architekturze-rzeźbie”: organicznej, nieregularnej, multiplikującej się i trudnej do zaklasyfikowania.

– Bo choć Jean-Luc Johannet jest architektem z dyplomem i erudytą, więc nie można o nim powiedzieć, że spełnia kryteria przynależne twórcy Art Brut. Jednak to, jak wykorzystał zdobytą wiedzę, narzędzia i metody wyniesione ze studiów architektonicznych, sytuuje go całkowicie na marginesie. Bo wykorzystywał je wyłącznie do twórczości osobistej i bezinteresownej – podkreśla w rozmowie z twórcą filmu Hélène Ferbos, dyrektorka Muzeum Création Franche w Bègles.

Przenikanie się różnych porządków: geometrii i biologii, nauki z mitami, ale też pewnej efemeryczności związanej z ruchem widoczne jest zarówno w rysunkach, makietach, jak i nielicznych zrealizowanych projektach. Zaskakujące jest również to, że tworzy w materiałach nietrwałych; makiety – z kartonów pakownych, a instalacje – z drewna. Choć wydaje się, że czyni to bardzo świadomie. Jak mówi Michael Thévoz: „[Jean-Luc Johannet] nie stawia się w roli wielkiego artysty, który chce zostać na zawsze w muzeum”, raczej kogoś, kto otwiera przed nami świat wyobraźni.

– Są pewnego rodzaju jednostki, które potrafią zachować naturę dziecka, z której wynika kreatywność. I myślę, że u Johanneta mamy ten rodzaj nieprzerwanej łączności z szalonymi marzeniami, które mieliśmy w dzieciństwie, np. o lataniu – dodaje były dyrektor Collection de l’Art Brut w Lozannie.

Podróż do dziecięcych marzeń

Film nie jest klasyczną biografią, ale rodzajem podróży w czasie… do najgłębszych, najmłodszych marzeń. Mamy szansę zobaczyć inspiracje, motywy, ale też często spektakularne porażki bohatera. Czy jest zatem to obraz przygnębiający? Wręcz przeciwnie. To opowieść o człowieku, który z wieloma rzeczami musiał się pogodzić, z wielu zrezygnować, ale nigdy nie zrezygnował z samego siebie. A z drugiej strony widać, jak wiele jego postawa dała innym; mieszkańcom miasteczka Blois, kolegom i dzieciom w kryzysie, z którymi prowadził zajęcia. Czuć też w tym obrazie ducha rebelii. Wychowany przez matkę i dziadków – radykalnych socjalistów i pasjonatów sztuki – Johannet głęboko przeżył wydarzenia maja 1968 roku, w których uczestniczył. Od tamtej pory pozostaje dumnym anarchistą. W filmie mówi: „[…] zawsze wzrusza mnie zapowiedź strajku, buntu, walki z władzą przekraczającą swoje prawa. Niech żyje Anarchia!” A my powtarzamy za nim radośnie!

Siedem lat w świecie fantazji

Podczas płockiego pokazu twórca filmu – Danilo Proietti – przyznał, że praca nad nim trwała siedem lat i ukształtowała go jako artystę. Wcześniej nie wiedział, czy chce robić filmy, ale współpraca z Jeanem-Lukiem Johannetem dała mu siłę i frajdę. Proietti to człowiek wielu pasji. Interesuje się muzyką, wideo, fotografią, informatyką i nowymi technologiami, ogrodnictwem, filozofią i krytyką społeczną, twórczością artystyczną oraz sztuką outsiderów. Jest samoukiem. Osobą zaangażowaną społecznie. Współtworzył stowarzyszenia Autour de la Cathédrale de Jean Linard czy Patrimoines Irréguliers de France. To właśnie z tym ostatnim podróżuje po Francji, dokumentując, ale też pomagając ratować takie miejsca jak Katedra Jeana Linarda, Wioska Sztuki Prapoczątku Chomo, a teraz projekty i obiekty stworzone przez Johanneta. Przy realizacji filmu działali wszyscy członkowie Patrimoines Irréguliers de France. Oprócz filmu zorganizowali wystawę w Halle Saint Pierre w Paryżu, ale też pomagali w nawiązaniu współpracy z Muzeum Création Franche w Bègles, które zamierza przenieść do nowego obiektu „Cytadelę” i pozyskać kilka mniejszych prac anarchiktekta z Blois.

„La Citadelle”, 2010–2016, makieta 110 modułów kartonowych z odzysku

Finał Prix de l’Œuvre institutionnelle 2026

Film jest pokazywany od jesieni ubiegłego roku. Zdobywa pozytywne recenzję. Niedawno dowiedzieliśmy się, że został zakwalifikowany do ścisłego finału i znalazł się w gronie 10 finalistów ubiegających się o Prix de l’Œuvre institutionnelle 2026 (z fr. – Nagrodę Dzieła Instytucjonalnego) przyznawaną przez La Scam.

La Scam to jedna z najważniejszych francuskich organizacji zajmujących się ochroną praw autorskich twórców dokumentu, reportażu, radia, literatury i form multimedialnych. Reprezentuje autorów i autorki, pobiera oraz rozdziela tantiemy, a także wspiera działalność kulturalną i produkcję niezależnych dzieł audiowizualnych.

Przyznawany przez nią Prix de l’Œuvre institutionnelle istnieje od 1991 roku i wyróżnia najlepsze dzieło instytucjonalne lub muzeograficzne roku — film dokumentalny, artystyczny albo esej audiowizualny realizowany dla instytucji, muzeów, organizacji czy projektów społecznych. Nagroda honoruje oryginalne i autorskie formy kina non-fiction, często znajdujące się na pograniczu sztuki współczesnej, dokumentu i eksperymentu.

Uroczysta gala konkursu odbędzie się w czwartek 28 maja 2026 o godz. 19:00 w audytorium Charles Brabant w siedzibie La Scam w Paryżu. Danilo! Gratulujemy i trzymamy kciuki!

Radek Łabarzewski
zdjęcia: Danilo Proietti
mat. achiwalne dzięki uprzejmości
Patrimoines Irréguliers de France

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *