Jean Linard. Katedra najwyższa na świecie.

Wszystko zbudował sam. Sam zbierał cegły, kamienie i dachówki ze starych chałup. Nie przypuszczał, że jego dom rozrośnie się do takich rozmiarów. Potem rozpoczął budowę katedry pod gołym niebem. Oto historia Jeana Linarda (1931–2010).


Jeśli chodzi o dach, to zrobił go Bóg, ale nie jest najlepszym fachowcem… Czasami dach przecieka… I nazwał Bóg sklepienie niebem. Dzięki Niemu moja katedra jest najwyższa na świecie. Kilka źle ułożonych dachówek, a raczej chmur, przepuszcza deszcz. Aniołowie, którzy Mu pomagają, nie zawsze są zręczni — zdarza się, że zawstydzeni własną nieporadnością gryzą się w skrzydła.*


Jean Linard urodził się w 1931 roku w La Marche, niedaleko La Charité-sur-Loire w Burgundii-Franche-Comté. Studiował grafikę warsztatową w paryskiej École Estienne, po czym powrócił w rodzinne strony.
W 1959 roku osiadł w La Borne — historycznej stolicy garncarstwa i ceramiki kamionkowej we Francji, a zarazem jednej z najważniejszych w Europie wiosek artystycznych tego typu. Jego partnerką została ceramiczka Anne Kjærsgaard. On sam również zajął się garncarstwem.

W 1961 roku w Neuvy-Deux-Clochers (Burgundia) kupił dawny kamieniołom, w którym rozpoczął budowę domu z pracownią, wzorowanego na duńskich siedliskach. Jako niestrudzony budowniczy nieustannie go przekształcał: tworzył kolejne pomieszczenia, przebudowywał dachy, pokrywał je barwnymi dachówkami oraz wykonanymi przez siebie dachówkami-ludzikami (tuiles-personnages). Kominy, ościeżnice drzwi i okien ozdabiał mozaikami o intensywnych kolorach. W 1981 roku wzniósł budowlę, którą nazywał swoją ostatnią „konstrukcją mieszkalną” — wieżę Rocarda. Wieżę oraz przylegającą do niej przestrzeń zbudował z cegieł odzyskanych ze starego pieca garncarskiego.

Nigdy nie miałem żadnego planu. Dom kreśli się każdego dnia twojego życia. A o pozwolenie na budowę wystąpię, jak ukończę całość.

Już w 1978 roku zapowiadał postawienie kaplicy, a później kościoła. Prace rozpoczął jednak dopiero w 1983 roku. Budowla szybko stała się „Katedrą”. Linard poświęcił jej znaczną część ostatnich 26 lat życia, stopniowo nadając jej uniwersalny charakter.

Przy wejściu odwiedzających wita Jezus. Dalej można zobaczyć Józefa i Marię, ale także Buddę i Mahometa. Katedra obejmuje w istocie cały ogród. Znajduje się w nim wiele elementów przywołujących architekturę i symbolikę sakralną: droga krzyżowa biegnąca wzdłuż pracowni, gongi za wejściem pełniące funkcję katedralnych dzwonów, baptysterium przylegające do pracowni, ołtarz i chrzcielnica.

Nocą widok gwiazd bywa zachwycający. Księżyc przyprawia mnie o zawrót głowy, a jego położenie wskazuje ogrodnikowi chwilę, w której niektóre nasiona mogą uprawiać miłość z ziemią.

Jean Linard był jednocześnie budowniczym, garncarzem, rzeźbiarzem i malarzem. Budując dom i katedrę toczył jednocześnie na kole. Tworzył misy, talerze, czarki i imbryki, pokrywając je jasnymi, wysmakowanymi szkliwami. Przez całe życie lepił koty, ptaki, sowy, krowy i słonie, a także anioły i potwory. Nieustannie zmieniał ich formy i eksperymentował z materiałami. Pierwsze powstawały z kamionki, później pojawiły się raku, metal, mozaika i cement.
Niektóre prace z ostatnich dziesięciu lat jego życia osiągały monumentalne rozmiary. Należały do nich ponad dwumetrowe postacie z metalu i mozaiki, które nazwał „strażnikami świątyni”. Na jego dorobek malarski składają się pejzaże, widoki morskie, bukiety kwiatów oraz obrazy abstrakcyjne.

To jedyna katedra, w której można zobaczyć Boga. To także Europa — butelki po winie z Sancerre, po niemieckim i belgijskim piwie… Wszystko, co piękne, jaśnieje Bogiem.²

Linard określał siebie jako człowieka wierzącego, ale nieprzywiązanego do konkretnego wyznania czy Kościoła. Wszyscy jesteśmy katedrami — mówił. – Nic nie jest ostateczne. Tworząc swoje trójkątne, mozaikowe wieże, wpisywał w nie imiona proroków, świętych i myślicieli, ale także twórców, z którymi sam odczuwał duchowe pokrewieństwo. Składał hołd zarówno Prévostowi, Mandeli, Colette czy Bahá’u’lláhowi — perskiemu prorokowi — jak i bliskim mu budowniczym: Antoniemu Gaudíemu, listonoszowi Chevalowi czy Raymondowi Isidore’owi.

Post mortem

Po śmierci Linarda rodzina wystawiła całą posiadłość na sprzedaż. O zachowanie miejsca w niezmienionym kształcie zabiegali m.in. Laurent Danchin oraz członkowie kolektywu Patrimoines Irréguliers de France.
W 2012 roku powstało stowarzyszenie Autour de la Cathédrale de Jean Linard, które rozpoczęło działania na rzecz ochrony miejsca. W styczniu tego samego roku 43 osoby związane ze światem art brut, art singulier i outsider art podpisały apel do ministra kultury Frédérica Mitterranda. Wkrótce minister odwiedził Neuvy-Deux-Clochers.
„To dzieło ducha — właśnie tu, gdzie się znajdujemy — i coś naprawdę niezwykłego. Mam wielką nadzieję, że miejsce to zostanie zachowane i będzie mogło być odwiedzane przez licznych spacerowiczów oraz gości z zagranicy, ponieważ jest to miejsce wyjątkowe” — powiedział podczas zwiedzania katedry minister Mitterrand.

Już 16 lipca 2012 roku podjął decyzję o wpisaniu katedry i domu do rejestru francuskich zabytków historycznych.
Stowarzyszenie otworzyło miejsce dla publiczności i przez kilka lat zajmowało się jego konserwacją oraz prowadzeniem programu kulturalnego. W 2019 roku podjęło próbę wykupienia Katedry poprzez spółdzielnię interesu zbiorowego SCIC³ i przekształcenia jej w dobro wspólne, a zarazem społeczny ośrodek kultury.
Projekt nie uzyskał jednak zgody większości spadkobierców. Jesienią 2019 roku odmówili oni przedłużenia umowy ze stowarzyszeniem, które musiało opuścić miejsce. Katedra została zamknięta. Dwa lata później stowarzyszenie rozwiązano.

Ostatecznie Katedrę kupiła młoda para prywatnych właścicieli — Charlotte Collet i William Rouger, którzy są… cukiernikami. Ponownie otworzyli ją 14 lipca 2022 roku. Obok powstał salon herbaciany, w którym sprzedają własne wyroby cukiernicze. Nowi właściciele podjęli również działania zbliżone do tych, które wcześniej — w formule SCIC — proponowało stowarzyszenie.

Od 2025 roku miejsce zostało objęte trzyletnim programem Mission Patrimoine 2025 — francuskim systemem ratowania zagrożonych zabytków realizowanym przez Fondation du patrimoine przy wsparciu Ministerstwa Kultury i francuskiego operatora loterii. Mechanizm jest prosty: każdego roku wybierane są szczególnie wartościowe, a jednocześnie zagrożone obiekty. Pod uwagę bierze się m.in. ich wartość historyczną i kulturową, stopień zagrożenia, przygotowanie projektu remontowego oraz znaczenie miejsca dla lokalnego otoczenia. Wybrane obiekty otrzymują następnie środki pochodzące m.in. ze specjalnych gier i losów Loto du patrimoine, a Fondation du patrimoine nadzoruje wykorzystanie pieniędzy i przebieg prac.

Katedra Linarda przestała zatem być traktowana wyłącznie jako osobliwa realizacja artysty outsidera czy environnement singulier. W jej ratowanie zaangażował się państwowy system ochrony narodowego dziedzictwa.


Cytaty

cytaty z Jeana Linarda pochodzą z publikacji „Jean Linard. Ma Cathédrale”, pod red. Chiary Scordato, wyd. Autour de la Cathédrale de Jean Linard, 2013.

Źródła

La Cathédrale de Jean Linard – oficjalna strona Katedry
https://www.lacathedraledelinard.fr/
Archives de l’association Autour de la Cathédrale de Jean Linard (2012–2019)
http://cathedrale-linard.com/index.php/en/
Cathédrale de Jean Linard : de l’homme singulier au bien commun
https://archives.rebonds.net/cathedraledejeanlinardbiencommun/510-cathedraledejeanlinarddelhommesingulieraubiencommun.html
Materiał filmowy poświęcony Jeanowi Linardowi i jego Katedrze:
https://www.dailymotion.com/video/xuk6wh
Fondation du patrimoine – Maison-atelier de Jean Linard à Neuvy-Deux-Clochers:
https://www.fondation-patrimoine.org/les-projets/maison-atelier-de-jean-linard-a-neuvy-deux-clochers/102684
Materiał filmowy z tv:
https://www.youtube.com/watch?v=a5UTEKg3UFc

Objaśnienia

École Estienne, czyli École supérieure des arts et industries graphiques (ESAIG), jest francuską publiczną szkołą wyższą specjalizującą się w sztukach i rzemiosłach związanych z grafiką, drukiem i książką. Kształci m.in. w zakresie poligrafii, projektowania komunikacji wizualnej, typografii, ilustracji oraz artystycznych technik związanych z książką.

Sancerre kojarzy się dziś przede wszystkim z winem Sauvignon Blanc, choć tradycje winiarskie tego regionu sięgają czasów gallo-rzymskich. W średniowieczu winnice rozwijały się szczególnie dzięki mnichom z pobliskiego Saint-Satur oraz hrabiom Sancerre, a miejscowe wina już wówczas cieszyły się dobrą opinią.
Co ciekawe, przez wiele stuleci Sancerre nie było przede wszystkim krainą białego wina. Dominował tu Pinot Noir, a region słynął głównie z win czerwonych.
W 1936 roku białe Sancerre otrzymało status jednej z pierwszych francuskich apelacji AOC. Wina czerwone i różowe produkowane z Pinot Noir objęto apelacją w 1959 roku. Dziś podstawą winiarskiej tożsamości regionu pozostają więc dwa szczepy: Sauvignon Blanc dla win białych oraz Pinot Noir dla czerwonych i różowych.
Butelki po winie z Sancerre wykorzystane przez Jeana Linarda w Katedrze nie są zatem przypadkowym materiałem z odzysku. Odwołują się również do krajobrazu, historii i codzienności regionu, w którym artysta żył i tworzył.

SCIC (Société Coopérative d’Intérêt Collectif) to francuska spółdzielnia działająca w interesie zbiorowym. Jej formuła pozwala połączyć wokół wspólnego przedsięwzięcia różne grupy: pracowników, użytkowników, mieszkańców, stowarzyszenia, instytucje, fundatorów oraz samorządy.
Istotą SCIC jest współdzielenie odpowiedzialności i prawa do podejmowania decyzji. Żadna z uczestniczących grup nie powinna samodzielnie kontrolować całej struktury, a władze samorządowe mogą posiadać do 50 procent jej kapitału.
W przypadku Katedry Jeana Linarda utworzenie SCIC miało umożliwić wykupienie miejsca przez szeroką społeczność osób i instytucji zainteresowanych jego zachowaniem. Katedra przestałaby wówczas być wyłącznie własnością prywatnej osoby lub rodziny, stając się dobrem wspólnym — miejscem współtworzonym, współfinansowanym i współzarządzanym przez ludzi zaangażowanych w jego przyszłość.

tekt: znalezenie.pl
zdjęcia: Eliza Łabarzewska, Magda Gałat,
Andrzej Kwasiborski, Radosław Łabarzewski

szczyt czesko-polski, czyli nieoczekiwane spotkanie pod katedrą we Francji

Jeden komentarz

  1. Mega inspirujące jak ktoś sam z niczego taki wielki dom i katedrę zbudował, serio szacunek dla takiej pasji

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *