„Bez pół roku nie mogem chodzić. Nogę chcieli mi upiłować. Nie dałem. Pan Bóg natchnoł, żeby stawić pijawki… i odzyskałem swoje nogę”.
Wstał z łóżka, ale ledwo i ból pozostał. W podzięce Józef Sobota postawił krzyż, a potem pięć kapliczek rozwiesił po lesie. Na drugą zimę jeszcze pięć. Aż wreszcie Pan Bóg posłał pomocników. I stał się cud…
Pierwsze kapliczki
To były dość proste konstrukcje. Skrzynka zbita z grubych, prostokątnych desek. Zdobienia znajdowały się w prostokątnej desce, tworzącej główną ściankę kapliczki. Na górze był Chrystus Ukrzyżowany, poniżej Matka Boska, każde w otoczeniu klęczących aniołów ze złożonymi rękami. Płaski owal z dwoma dziurkami na oczy to głowa. Nos to lekko wypukła kreska. Usta — poziome, wycięcie. Jedynie klęczący mają twarze modelowane z profilu. Czasami pojawiał się sam Sobota siedzący na stołku ze sparaliżowanymi nogami i ozdrowiły, stojący przy pomocy lasek. Stanowi to zapewne wyraz podzięki za uzdrowienie, a może i prośbę o zdrowie.

Dobry gospodarz
Choć wyrósł z biedy, to przez pierwsze 40 lat swego życia, radził sobie całkiem nieźle. Po tym jak objął po ojcu gospodarkę, dokupił ziemi, ożenił się. Wraz z ojcowizną miał 10 mórg ziemi, dwie krowy, konia, stadko owiec i kilka świń. Po sąsiedzku był las. „To tak mi zawsze duch mówił, żeby ten las jakimś prawom kupić”. I kupił, powiększając gospodarstwo o kolejne 6 mórg. W wsi zaczęto uważać go za dobrego gospodarza. Mimo to, sezonowo chciał dorobić jeszcze „traczką” i to go zgubiło.
Upadek
Spadł z belki umieszczonej na stojakach, którą piłował na deski. Pół roku nie mógł chodzić. Lekarz z miasteczka powiedział, że pomoże, ale za dwie krowy. Nie zgodził się. Za boską namową zaczął stawiać pijawki, „od św. Stanisława bez trzy tygodnie co dzień, wiele tylko się przypiło i pomalutku, pomalutku zaczona ta krew chodzić i chodziła i odzyskałem swoje nogę, ale zawsze miałem taką nie swoją (…).” Kuśtykał i cierpiał wiele lat.
Sen i obietnica
Aż pewnego razu Józef miał taki sen. „Pojawił mi się anioł i powiedział, żebym zrobił pięć kapliczek i powiesił je na rozstajach dróg. Ale nic nie było powiedziane, że wyzdrowieję — tylko żeby powiesić. (…) Nareszcie, drugo zime przyśniło mi sie we śnie, żeby zrobić jeszcze pienć, ale nie powiedziane było, żeby zrobić pienć, a już noga ustanie bolić. To ja zrobiłem tych pienć i rozwiesiłem ich t u po lesie, przy drogach.” Sam nie dałby rady, pomagali dobrzy ludzie, głównie dzieci z wioski. Przyszedł kiedyś do niego milicjant i powiedział: „Nie wolno!”. Na to Sobota mu rzekł: „Panie Władzo, moja rzecz jest wieszać, a jak pana — zdejmować, to niech pan zdejmuje!”. Zostały.
Aleksander Jackowski
O mistycznych snach Józefa Soboty oraz o tym, dlaczego wymieniał cukierki na pijawki
Kapliczka słupowa…
Nie wiadomo jak wzniósł tą największą kapliczkę (słupową), widoczną z drogi wiodącej do wsi. Była zrobiona z trzech desek zbitych w kształcie litery H. Środkową zdobiły płaskorzeźby z obu stron, natomiast dwie skrajne deski, przybite pod kątem prostym do środkowej, miały zdobienia tylko na zewnętrz. Wśród płaskorzeźb powtarza się motyw Krucyfiksu z adorującymi aniołkami, Matki Boskiej również w otoczeniu dwóch aniołków oraz Św. Rodziny z Bogiem Ojcem i Duchem Św. Niektóre aniołki były wycięte osobno, a następnie przybite do deski. Całość zamalował emalią lub farbą nitro na biało, a postacie – zapewne zielenią albo czerwienią. Kapliczkę umocował na słupie ponad metrowej wysokości i nakrył dużym dwuspadowym daszkiem wykonanym z dwóch kawałków starego falistego eternitu. Wszystko ogrodził czworobocznym płotkiem ze sztachet.
…jak drogowskaz

To ją zapewne ujrzał z drogi, podróżujący ze studentami Marian Pokropek – etnolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Dotarł do Soboty, a wkrótce przywiózł ze sobą dziennikarza i kolekcjonera sztuki ludowej i nieprofesjonalnej – Ludwiga Zimmerera. Ten od razu sprowadził medyka ze stolicy, a zza zagranicy potrzebne medykamenty. I stał się cud. Pan Bóg wysłuchał próśb. W wieku 80 lat Sobota znów stanął na nogi i mógł chodzić bez kul. Uwierzył w skuteczność swych działań. Odtąd rzeźbił w podzięce za dobro, którego doznał, przekonany, że uczyniła to sprawiedliwość boska.
Tym warszawskim medykiem, „człowiekiem przysłanym przez Boga” był Andrzej Korsak (1927-1999) – pionier walki z nałogiem nikotynowym. Za bezpłatną pomoc i przywożone leki był obdarowywany „dziadkowymi” rzeźbami, bo tak nazywano artystę w rodzinie Korsaków. Za życia Andrzeja Korsaka, zdobiły one jego warszawskie mieszkanie (w 2019 roku za sprawą syna trafiła do Muzeum Etnograficznego w Toruniu).

Z chłopa w artystę
Do Regut zaczęli przyjeżdżać kupcy, kolekcjonerzy. W 1974 roku z Państwowego Muzeum Etnograficznego przyjeżdża z kamerą Krzysztof Chojnacki. W „Polskiej Sztuce Ludowej” ukazuje się obszerny artykuł poświęcony Sobocie. Zainteresowanie ludzi z miasta, zmienia nastawienie wsi, ale i sam twórca zaczął inaczej patrzeć na swoje prace. Poczuł się rzeźbiarzem.

Warsztat
Rzeźbi w domu, przy stole. Na początku używa drzewa osikowego, sokory lub desek sosnowych, które obrabia małą siekierą i piłką. Do samego rzeźbienia używał scyzoryka lub wykonanych własnoręcznie z szerokiej, grubej blachy noży. Miał też kilka dłut zrobionymi z grubych metalowych prętów i szpikulec ze złamanych wideł, którym oznaczał oczy. Z czasem Sobota zaczął wykonywać swe kapliczki już nie tylko do zawieszenia w lesie czy przy drodze, ale i dla siebie, rodziny i przyjezdnych. Te przeznaczone „do miasta” nie malował. Kładł tylko pokost, dzięki czemu przybierały żółto-brązowy odcień. Te zrobione z gruszy czy jabłoni zostawiał w stanie surowym. Powstają też nowe formy, tzw. Choinki i rzeźby obrotowe.
Opowieść wigilijna
Obok motywów religijnych pojawiają się… ludożercy (zbóje) z kijami w dłoniach. Są mniejsi od figur Matki Boskiej i św. Józefa, którzy obok głów mają ośmioramienne gwiazdki. Marian Pokropek miał szczęście wysłuchania opowieści towarzyszącej tym przedstawieniom:
„Kiedy Pan Jezus urodził się w Betleem, to tam król Herod wydał rozkaz wyrżnąć wszystkie dzieci do lat trzech, bo powiedzieli, że się narodził Król. Król Herod się bojał, żo nastanie inny Król, i że on nie będzie królom. Wtedy Matka Boska uciekała z Betleem do Egiptu. Uciekali do Egiptu, zastała ich noc. Zastała ich noc w lesie i skręcili pod świrek. Tam chcieli nocować. Ale w lesie mieszkał ludożerca, który tylko żył ludźmi i kogo złapał do swojej jaskini wzion i już tam nikogo nie wypuścił. Ludożerca przechodził drogą i widzi jakieś tam ludzie pod świrkiem stoją. Ten świrek był tak upiękniony złotem i różnościami, że się wszystko świeciło, bo takie bogactwo silne było na tym świrku. Zobaczył to złoto i skręcił. Patrzy, a pod świrkiem stoją ludzie i zabrał ich do jaskiń. Zostawił ich tam, a sam poszedł szukać togo świrku, żeby to bogactwo zabrać. Poszedł i całą noc chodził i nie znolozl. A miał synka owrzodziałego takiego, strupy na nim były. Kiedy Matka Boska zobaczyła ostrupiałego dziecioka, kazała wody zgotować i kazała go wykumpać. Okumpała go i wyjena go czystego. A do tej wody kazała włożyć własne swojo dzieciontko. Ludożerczyni nie dawała włożyć w taką brudną wodę, ale Matka Boska włożyła i wyjona. Tą wodę kazała wlać w trzy naczynia i postawić. Powiedziała jej tak. Kiedy nie będzie miała z czego żyć, to żeby wyniosła to na targ i sprzedała. Kiedy ludożerca wrócił do jaskini una wyleciała do niogo i powiedziała, że dziecioka wykumpali i wyzdrowili. Jak un zobaczył, że to tak to im życie darował i wypuścił ich i doł im osiołka do przejazdu. Kiedy ludożerczym wlała wodę do naczyń zrobiła się maść. Kiedy ludożerca umarł, a ostała się sama wdową i nie miała z czygo żyć, i kiedy Pana Jezusa zamordowali Żydzi i do grobu włożyli, to te trzy Maryje niosły maście, bo chciały Chrystusa namaścić, ale mieli tylko jedną, tą kupioną, którą una przyniosła, a pytają ij czy więcej nie ma. A una mówi, że jeszcze dwie ma. Poleciała i nadawali jej dużo piniendzy i dożywała za to„.

Uznanie
Dużo pieniędzy nadawali mu ludzie, którzy brali to „sobotowe dłubanie”. Samo Ministerstwo Kultury i Sztuki przyznało mu zapomogę, a i muzea chętnie kupowały prace do swoich kolekcji. Z Soboty – młynarza, Soboty – tracza, stał się Sobotą – artystą, rzeźbiąc do ostatnich chwil. Zmarł 1 lipca 1979 roku we wsi Regut k. Otwocka, tam gdzie się urodził (8 marca), przeżywszy 85 lat.
8 grudnia 2025 Państwowe Muzeum Etnograficzne opublikowało na swoim kanale youtube film Krzysztof Chojnacki z 1974 r. Ze spotkania z rzeźbiarzem Józefem Sobotą.
rł
zdjęcia filmowe: Krzysztof Chojnacki
zdjęcia czarno-białe: Marian Pokropek, Jan Swiderski, Ludwig Zimmerer
zdjęcia kolorowe: autor
Źródła:
M. Pokropek, „Życie i twórczość rzeźbiarska Józefa Soboty”, „Polska Sztuka Ludowa”, 1974, nr 2
A. Jackowski, „Sztuka zwana naiwną”, Warszawa 1995, s. 184
https://kujawsko-pomorskie.travel/pl/aktualnosci/niezwykla-kolekcja-rzezb-w-toruniu
https://www.polskieradio.pl/377/9216/artykul/2729491,jozef-sobota




